Koronawirus zabije… Boeinga?

Samolot

Dwie katastrofy flagowego produktu koncernu zza Oceanu, w których śmierć poniosło prawie 400 osób, wpędziły go w poważne tarapaty. Chodzi nie tylko o nadszarpnięty wizerunek (okazało się, że bezpośrednią przyczyną obu katastrof były problemy techniczne, natomiast pośrednią nieprawidłowości w funkcjonowaniu amerykańskiego koncernu, które według niektórych źródeł trwały od przynajmniej kilkunastu lat), ale wstrzymanie eksploatacji i odbioru nowo wyprodukowanych maszyn, co okazało się zdecydowanie poważniejszym problemem niż początkowo – nawet w najczarniejszych scenariuszach – zakładano. Gdy przedłużające się uziemienie floty Boeingów 737 MAX zaczęło pogarszać i tak fatalną sytuację firmy (w styczniu nie zdobyto zamówienia na ani jeden samolot…), nadszedł kolejny, jeszcze bardziej nieoczekiwany cios…

Co ułatwia lądowanie – ważne sprawy odnośnie manewru lądowania

Ogarniająca świat pandemia koronawirusa uderzyła w całą branżę przewozów lotniczych, zmuszając część linii lotniczych do niemal całkowitego ograniczenia swojej działalności. To z kolei w oczywisty sposób odbije się na ich kondycji finansowej, a tym samym skłoni do zrewidowania swoich planów rozwojowych, również w odniesieniu do rozbudowy/odświeżenia floty eksploatowanych statków powietrznych. Wiele zatem wskazuje na to, że portfel zamówień Boeinga – tracącego kolejne kontrakty w związku ze wspomnianymi powyżej problemami – uszczupli się jeszcze bardziej: Avolon zrezygnował ostatnio z zakupu aż 75 samolotów tego producenta (z opcjąna 20 kolejnych), o katalogowej wartości niemal 11 mld USD.

Czy niepozorny wirus ostatecznie powali amerykańskiego giganta? To możliwe, chociaż z całą pewnością amerykański rząd zrobi absolutnie wszystko co w jego mocy, aby temu zapobiec – Boeing jest bowiem nie tylko producentem samolotów pasażerskich, ale również podmiotem odpowiedzialnym za lwią część dostaw na rzecz armii tego kraju i jego sojuszników, dlatego ewentualny upadek doprowadziłby do niedopuszczalnych z amerykańskiego punktu widzenia komplikacji w dostawach, wsparciu bieżącej eksploatacji oraz rozwoju przyszłych platform bojowych. Pytanie, czy wchodząca w recesję i gargantuicznie zadłużona gospodarka USA będzie w stanie poradzić sobie z takim obciążeniem…?